Strach przed porażką, obawa przed krytyką albo byciem ocenianą…

Chyba każdej z nas zdarzyło się taplać w tym beznadziejnym i przygnębiającym nastroju, kiedy wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, ale nie wymyślamy nic genialnego, tylko… przejmujemy się rzeczami, które się jeszcze nie wydarzyły.

Mamy tyle powodów do zmartwień:

  • A co, jeśli coś się wydarzy? Choroba? Złamana noga? Brak prądu?
  • Czy to mi się w ogóle uda? Przecież ja nie jestem wystarczająco … (jakaśtam)
  • Bardzo chciałabym spróbować, ale kto mnie wtedy zastąpi? Kto się wszystkim zajmie?
  • Na pewno się nie odważę! Co ludzie powiedzą?!

Jakie masz korzyści z zamartwiania się?

Pytanie całkiem poważne. Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, co Ci to daje?

Ja mogę opowiedzieć tylko o sobie. Choć z natury jestem pozytywnie nastawiona do życia i przyszłości, zdarzało mi się tracić wiarę i martwić na zapas.

Tak jest za każdym razem, kiedy ktoś w domu kicha. Od razu przychodzi mi do głowy myśl, że zaraz będzie smark, gorączka i tydzień opieki nad chorym. Wszystkie moje plany legną w gruzach. A ja, bohaterka, będę stawać na tych gruzach na uszach i spróbuję budować zgodnie z planem dalej. O siebie się tak nie martwię, ale o kichające dzieci owszem.

Kiedyś sporo się martwiłam tym, co inni o mnie pomyślą. Obawiałam się, że będą mnie krytykować, albo że jak się odezwę, to wyjdę na głupią. Wstyd większy niż stanie na gruzie na uszach.

Ta forma martwienia się była najgorsza, bo traciłam czas, i ani się nie odezwałam, ani nic nie zrobiłam. Moje genialne pomysły realizowali inni, a najciekawsze riposty odeszły w niepamięć i nikt ich nigdy nie usłyszał. Co za szkoda dla świata! Korzyści? Żadne!

Jeśli cokolwiek zatrzymuje Cię przed robieniem tego, co Ci się podoba, to zrób coś z tym!

Jak tylko złapiesz się na pielęgnowaniu zmartwień (oznaki: kiepski nastrój, niepokój, strach, zdenerwowanie, czasem łza w oku), natychmiast zmień perspektywę. Spójrz w przeciwną stronę, wyobraź sobie, co w tej sytuacji dobrego może Cie spotkać. Rozpoczynaj myśli:

Wspaniale by było, gdyby…

Teraz chciałabym, żeby…

Pomaga też hasło: „Pomyślmy o czymś przyjemnym” albo „Szukajmy pozytywów”.

Możesz teraz pomyśleć, że głupoty opowiadam, że pozytywne myślenie to bzdura, ale, moja droga, jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz!

I jeszcze kilka wskazówek dla tych, co się zamartwiają i przez to nic nie robią:

  • zacznij działać mimo strachu,
  • zacznij działać, nawet jeśli jeszcze nie potrafisz! (to się właśnie nazywa próbowaniem nowych rzeczy, zapewniam Cię, EKSTRA!),
  • zacznij działać, choć jeszcze nie jesteś gotowa (pewność przyjdzie w trakcie),
  • zacznij działać, bez względu na to, co myślą inni, co mówią inni, czego oczekują inni! Posłuchaj siebie.

Nie martw się na zapas. Ciesz się na zapas!

Zamiast się dołować, zacznij marzyć

Może coś z tego będzie?

Nie martw się na zapas, ciesz się na zapas!

Leave a Reply

Your email address will not be published.